Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 maja 2013

Szare kluski





Szare kluski to chyba potrawa pasująca bardziej do zimy, niż do wiosny, ale ostatnio usłyszałam, że któraś koleżanka miała je na obiad i zapragnęłam sama takie zrobić. Prawdę powiedziawszy robiłam je pierwszy raz w życiu, jakoś w moim domu nie było tradycji robienia takowych. A ponieważ unikam glutenu jeśli jest taka możliwość, więc mąka pszenna oczywiście nie wchodziła w rachubę. Jajek oczywiście też nie zamierzałam użyć, stabilność klusek wydawała mi się stać pod znakiem zapytania. Jednak nie było tak strasznie, było nawet nieziemsko łatwo.

  • 670 g ziemniaków obranych
  • 100 g mąki gryczanej
  • 80 g mąki ziemniaczanej

Ziemniak starłam na drobnych łezkach na tarce. (Następnym razem spróbuję je zblenderować na pulpę)
Odsączyłam je z nadmiaru wody, w sumie jakieś 20 łyżek płynu. Wsypałam obie mąki i wymieszałam wszystko na gładkie ciasto, raczej luźne, ale nie tak jak na kluski z mąki, choć nie tak twarde jak na kopytka.
W dużym garnku zagotowałam wodę i ją osoliłam. Łyżką nabierałam niewielką ilość ciasta, porównywalną z objętością jednej łyżeczki, i wrzucałam ją po lekkim uformowaniu na wrzątek. Po wypłynięciu kluski gotowałam jeszcze przez kilka minut.

Trochę wcześniej usmażyłam 2 porządne cebule na oliwie i ugotowane i odsączone kluski wymieszałam z tą właśnie cebulką. Całość jeszcze dosoliłam, ale to już zależy od indywidualnych gustów.

Kluski podałam oczywiście z gotowaną kwaszoną kapustą. Kapustę można oczywiście ugotować z dodatkiem całej gamy przypraw, ja ograniczyłam się tylko do rozmarynu i pieprzu.

Na zdjęciach tego nie ujęłam, ale zanim rozpoczęłam kluskową ucztę, zjadłam porządną porcję surówki z sałaty, rzodkiewek i ogórków, bo surowizna jest niezbędna w każdym posiłku. O tym nie wolno zapominać.




Ostatnio trafiłam na stronę rebelianci.org, świetne źródło wegańskich obrazków. Np.






poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Shepherd's Pie

Na Jadłodomi znalazłam przepis, który mnie zainteresował ze względu na puree ziemniaczane, którego jestem fanką. Długo nie trwało i zrobiłam swój Shepherd's Pie delikatnie tylko zmidyfikowany, bo nie użyłam tymianku, a zamiast masła polałam całość oliwą.
Ponieważ jak zwykle nie miałam pod ręką mleka roślinnego, do ziemniaków wlałam po prostu wodę, za to dodałam majeranek.



Placuszek zniknął w mgnieniu oka, wg mnie starcza na cztery bardzo łakome osoby, lub sześć takich, które potrafią się jednak powstrzymać.


sobota, 6 kwietnia 2013

Hiszpańska tortilla ziemniaczana

Kiedyś jadłam hiszpańską tortillę usmażoną przez Hiszpankę mieszkającą w Niemczech. Strasznie mi smakowała, niestety nigdy nie udało mi się odtworzyć tego pysznego dania, jajka jakoś nie chciały współpracować i miałam zawsze wrażenie, że są przegotowane.

Teraz nie mam dylematu jajek, bo nie poszukuję tego typu przepisów, jednak niedawno trafiłam na wpis na wegańskim blogu i zamarzyło mi się zrobić wegańską tortillę. Ponieważ nie mam nieprzywierającej patelni postanowiłam całość upiec w piekarniku, ale z pewnością już niedługo, jak zdobędę odpowiednią patelnię, wypróbuję ten przepis jeszcze raz.

  • 340 g ziemniaków, ugotowanych w łupinkach (w oryginalnym przepisie upieczonych)
  • 1/4 szkl. mąki z ciecierzycy (tylko nie próbujcie sami jej mielić, niemożliwe)
  • 1 łyżka mąki kukurydzianej
  • 1 łyżka drożdży nieaktywnych (opcjonalnie)
  • 1 mała cebulka (w oryginalnym przepisie 1/4 łyżeczki cebuli suszonej)
  • 1 ząbek czosnku ( w oryginalnym przepisie 1/8 łyżeczki suszonego czosnku)
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatałowej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • czarny pieprz do smaku
  • 1/2 szklanki wody
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka suszonej natki pietruszki ( w oryginalnym przepisie jedna kopiasta łyżka świeżej)
  • 1 łyżka oliwy do smażenia
Ziemniaki ugotować i obrać (najlepiej dzień wcześniej, bo łatwiej kroić ostudzone).
Cebulę i czosnek pokroić w drobną kosteczkę i podsmażyć na kapce oliwy.
W misce wymieszać mąki, drożdże, gałkę, sól i pieprz. Stopniowo dodajemy wody i mieszamy tak by nie było grudek. Następnie dodajemy cytrynę, pietruszkę  i usmażoną cebulę z czosnkiem.

Ziemniaki kroimy na plasterki grubości 5-6 mm (zrobiłam to przy pomocy krajalnicy do jajek :)). Dodajemy je do mieszanki i delikatnie łączymy.

W oryginalnym przepisie należy teraz wziąć patelnię o średnicy 22 cm i postępować jak to z tortillami w takim przypadku, ja jednak jak wcześniej napisałam piekłam w piekarniku.
Ponieważ podane składniki wystarczają dla jednej żarłocznej osoby na porcję obiadową, a dla dwóch na kolację, a do nakarmienia były dwie w porze obiadowej, więc zrobiłam całość z podwójnej ilości składników. Następnym razem lepiej zważę ziemniaki, bo chyba ich wzięłam za dużo.

Naczynie żaroodporne natłuściłam oliwą i włożyłam na chwilę do piekarnika, by się rozgrzała. Po chwili włożyłam do niego masę z ziemniakami i wyrównałam wierzch.
Piekłam 30 minut w temperaturze 180 st. C, pod koniec zmniejszyłam temperaturę, być może wystarczyłoby tylko 20 minut.

Zaraz po wyjęciu z piekarnika tortilla trochę się rozpada przy przekładaniu na talerz (to że przywarła nie miało tu tak dużego znaczenie), ale już po lekkim ostygnięciu, kiedy właśnie osiąga temperaturę idealną do jedzenia, łatwo ją przenieść w jednym kawałku. Np. takim jak na zdjęciu poniżej.

W smaku trochę przypomina pakorę, ale nie jest to przecież wada.





Jeszcze wykorzystanie resztek, bo ja strasznie nie lubię wyrzucać czy wylewać jedzenia. Niedawno gotowałam warzywa na sałatkę i miałam wodę od gotowania. Ponieważ i tak smażyłam cebulę i czosnek do tortilli, usmażyłam jej więcej i wrzuciłam do wywaru, dodałam majeranek i przyprawy, a żeby była bardziej pożywna wrzuciłam ugotowaną cieciorkę, którą można oczywiście pominąć.
I oto mamy szybką cebulową. Pycha.

Obie potrawy pochwaliła moja mięsożerna siostra, a w mojej rodzinie akurat nie ma tradycji chwalenia za smak potraw. Czyli sukces :D



czwartek, 14 marca 2013

Po przerwie

Strasznie długo nie pisałam, a było to spowodowane głodówką zdrowotną, którą przeprowadziłam w lutym. Już w grudniu tak bardzo nie mogłam się jej doczekać, że jedzenie coraz mniej mnie fascynowało. Oczywiście jadłam, jak to zwykle ja, zbyt dużo i w efekcie nie miałam ochoty rozmyślać o jedzeniu, a cóż dopiero rozpisywać się o nim. Głodówkę zaczęłam 6 lutego a skończyłam 26 lutego. Ostatni tydzień był najtrudniejszy, bo wtedy już naprawdę nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie będę mogła gotować. Wtedy przychodzi do głowy tyle nowych przepisów. Zobaczę czy choć kilka z nich zrealizuję.

Na zdjęciu powyżej surówka z kapusty kwaszonej, marchwi, selera naciowego i cebuli, ziemnaki duszone (niestety nie mam praski do ziemniaków, więc widać grudki) ze smażoną cebulką i przypawione majerankiem (zamiast mleka dałam wodę z gotowania ziemniaków, ale gdybym miała mleko roślinne, to oczywiście by się tam znalazło) oraz klopsy z kaszy jaglanej:

  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej
  • wytłoki z robienia mleka migdałowego, do mleka zużyłam 1 szkl. migdałów nie obranych
  • 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego (siemię nie łuskane)
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 1/2 łyżki kminku
  • 1 1/2 łyżki sosu tamari
  • szczypta gałki muszkatałowej
  • sól i pieprz
Kaszę prażymy na suchej patelni, a w tym czasie gotujemy w garnku około półtora litra wody. Gdy woda się zagotuje wsypujemy do niej właśnie zdjętą z palnika kaszę. Wsypywać ostrożnie bo kipi.
Po kilku minutach kaszę odcedzić i zalać jedną szklanką wrzątku. Gotować na małym ogniu aż do wchłonięcia całej wody.
Wszystkie składniki blenderujemy razem. Jeśli zrobimy to puki kasza jest ciepła, wystarczy mocno wymieszać łyżką jednocześnie ugniatając kaszę tak by się rozpadła. Lepimy klopsiki i smażymy na oliwie. Gotowe.


Jeśli nie mamy wytłoków z orzechów w ich miejsce dajemy zmiksowaną mieszankę siemienia lnianego, pestek dyni, pestek słonecznika i sezamu.  Można też wziąć samo siemię.

Jeśli chcemy, by całość przypominała w smaku kaszankę, dajemy dużo majeranku i więcej kminku niż w przepisie.

  
 A to sałatka a'la śledziowa, bo zawsze lubiłam ten smiak.
  • ogórki kwaszone
  • cukinia
  • cebula
  • oliwki
  • majonez lub śmietana roślinna


Niedawno zrobiłam majonez z ciecierzycy i na tym zdjęciu jest on sosem do kaszy jaglanej, podanej z surówką z cukinii, selera naciowego, sałaty i sosu winegret, oraz gotowanej czerwonej kapusty.
A przepis na majonez wkrótce.

wtorek, 18 września 2012

Pakora i babka ziemniaczana


Przeglądając kulinarne blogi (moje ulubione zajęcie w pracy) znalazłam przepis na pakorę.  
  • 190 g mąki z grochu (zmiksować suchy groch)
  • 550 g ziemniaków
  • 420 g cebuli 
  • 1 łyżeczka mielonego kminku
  • po szczypcie: imbiru, kolendry, chili
  • 1 łyżka suszonej pietruszki
  • sól
  • olej do smażenia
Najpierw zmieliłam groch na mąkę i przesypałam do osobnego naczynia. Następnie do miksera włożyłam cebulę i ziemniaki i zmieliłam na gładką miazgę. Dosypałam mąkę, pietruszkę i przyprawy. Smażyłam jak placki ziemniaczane. Niestety strasznie się kleją do patelni, więc bez teflonowej się nie obędzie.
Podałam z surówką z kapusty, buraka surowego, oliwek i pieczarek w zalewie octowej (akurat miałam rozpoczęty słoiczek)


  
 A kilka dni później, ponieważ mąki zmieliłam od razu całą pół kilogramową paczkę, zrobiłam wg tego samego przepisu babkę ziemniaczaną.
  • 290 g mąki z grochu (zmiksować suchy groch)
  • 840 g ziemniaków
  • 640 g cebuli 
  • 2 łyżeczki mielonego kminku
  • po szczypcie: imbiru, kolendry, chili
  • 2 łyżki suszonej pietruszki
  • sól
  • 10 łyżek oleju
Ciasto przygotowałam jak poprzednio, jednak na koniec wmieszałam w nie 7 łyżek oliwy i wlałam do formy (do dwóch małych form jednej prostokątnej długiej na 20 cm, i jednej okrągłej o średnicy 18 cm., ale myślę, że możnaby użyć jednej prostokątnej długiej na 30 cm. i najlepiej wyłożonej papierem do pieczenia). Piekłam 1,5 godziny w temperaturze 180-190 st. C.
Podałam z sałatką z sałaty lodowej, pomidorów, papryki i natki pietruszki z sosem winegret.
Ale takie delicje to tylko od czasu do czasu a na codzień moje obiady wyglądają tak:


Puree z dyni i ziemniaków z pesto pietruszkowym, surówka z kapusty i papryki w trzech kolorach.
Ziemniaki gotowane, soczewica zielona gotowana, pesto pietruszkowe, surówka z kapusty i papryki w trzech kolorach.
 
Dynia gotowana na parze, gotowana ciecierzyca, sos ze zmiksowanych nasion wmieszanych z oliwą, wodą i przyprawami, surówka z kapusty, buraka i natki pietruszki.


Dynia gotowana na parze, kaszoryż, sos z nasion wymieszanych z wodą, oliwą i przyprawami, surówka z kapusty i buraka.



sobota, 28 lipca 2012

Różności

Placki ziemniaczane - polecam.

Surowy tarty ser - przepis raw, ale ja go zjadłam na chlebie, może kiedyś zjem z surową lasagne.

  • dwie garście orzechów nerkowca
  • jeden - dwa ząbki czosnku
  • kurkuma wg uznania
  • sól
  • oliwa - choć nie było jej w przepisie, ale inaczej musiałabym użyć strasznie dużo czosnku
Wszystko razem zmiksować na gładką masę.







A ja sobie eksperymentuję, np pieczone warzywa (kapusta, cukinia, rzodkiewka, cebula, zielone liście, tu selera) po prostu uduszone w niewielkiej ilości wody. Przyprawione solą i pieprzem.
Obok oczywiście surówka, a do tego kasza jaglana pół na pół z gryczaną i z odrobiną soczewicy czerwonej.

I kiedy okazało się, że jak zwykle za dużo ugotowałam, to resztki ładnie zmiksowałam (tzn. surówki nie zostało), do tego dorzuciłam prażone nasionka i miałam zupkę krem z resztek.



piątek, 29 czerwca 2012

Chleb z ziemniakami


I znów chleb nasz powszedni, niestety to podstawa śniadań i kolacji.
Ponieważ dotąd tylko raz piekłam chleb z ziemniakami, postanowiłam znów wypróbować przepis ze strony chleb.info.pl.

Piekłam od razu dwa bochenki, więc wszystkie składniki mnożyłam przez dwa, ale poza zastąpieniem w części mąki pszennej, mąką orkiszową, żadnych zmian nie przeprowadzałam.

(cytat bezpośredni z chleb.info.pl)

Chleb razowy z przewagą mąki żytniej z dodatkiem ziemniaków


namaczanka 400g:
80g mąka pszenna razowa
150g mąka żytnia razowa
½ łyżeczki soli
180g letniej wody

Wymieszać, tak żeby cała mąka wchłonęła płyn, a składniki się połączyły. Przykryć folią i odstawić na 12 do 24 godzin.

zaczyn 440g (otrzymany metodą 2-stopniową):
80g zakwas żytni
1 etap: 90g mąka żytnia razowa + 90g woda (12 godzin)
2 etap: 90g mąka pszenna razowa + 90g woda (4-6 godzin)
Do ok 80g zakwasu żytniego dodać makę i wodę w ilości jw, wymieszac składniki, włożyć do miski, przykryć folią i odstawić.

Nastepnego dnia dodać do mieszaniny składniki z drugiego etapu, ponownie przykryć i odstawić w temperaturze pokojowej. Zaczyn powinien prawie podwoić swoją objetość, a jego powierzchnia powinna byc płaska, bądz lekko wklęsła.

ciasto właściwe ok. 1220g:
400g namoczone składniki jw.
440g przygotowany cały zaczyn jw.
180g mąka żytnia razowa
200g ziemniaków uprzednio ugotowanych, przecisnietych przez praskę lub zmiksowanych
10g soli ( 1 i 1/4 łyżeczki)
2 łyżeczki melasy lub miodu (opcjonalnie)
1 łyżeczka kminku (opcjonalnie)

W dniu wypieku zaczyn i namaczankę rozdrobnić, dodac resztę składników i wymieszać. Najpierw powoli, do połaczenia wszystkich składników, a po krótkiej przerwie jeszcze raz (tez nie za długo!) do uzyskania dość gładkiego, ale ciagle luźnego ciasta. Można dodać na tym etapie odrobinę wody, jesli zachodzi taka potrzeba.

Odstawic na ok. 1 godzinę, potem lekko wymieszać i przełożyć do formy do ostatecznego wyrośniecia na ok. 3-5 godzin lub do podwojenia objetości.

Piekarnik nagrzać do 230°C, naparować. Po 15 minutach od włożenia formy z chlebem temperaturę obnizyć do ok. 200°C i piec dalej 20 - 30 minut.

Jak zwykle ciasto zrobiłam wieczorem i pozwoliłam mu rosnąć przez prawie całą noc, od dwudziestej trzeciej do trzeciej rano. Potem włożyłam go do lodówki i stamtąd prosto do piekarnika o piątej trzydzieści. Ale pewnie nic by się nie stało, gdyby do piątej czekał w temperaturze pokojowej.

środa, 13 czerwca 2012

"Frytki", fasola i buraki

 
Na każdym straganie botwinka, a ja jeszcze jej nie jadłam (do dziś) i dlatego wyszukałam przepis na surówkę z botwinką i buraczkami, a do tego wymyśliłam "frytki" ze smażonych ziemniaków i fasolę z podsmażoną botwinką.

Frytki

Sześć surowych ziemniaków kroję w słupki i smażę na patelni, na 2 łyżkach oleju, aż nie będą surowe. Oczywiście trzeba mieć do tego jędrne ziemniaki. W trakcie dolałam jeszcze łyżkę oliwy.



Fasola z botwinką


Jedną szklankę czarnej fasoli moczę przez 12 godzin, wodę odlewam i gotuję ją razem z wodorostem kombu aż będzie miękka. Na początku zbieram szumowiny, gotuję bez przykrycia aby wzdymacze wyparowały.
Jedną cebulę i dwa ząbki czosnku smażę aż zmiękną, dodaję dwie szczypty kminku, odrobinę zimnej wody gdy cebula się zeszkli, szczyptę bazylii, szczyptę kurkumy, dwie szczypty majeranku, odrobinę oliwy, szczyptę cząbru, chilli lub oliwę chilli, sól. Wszystko miksuję razem z wodorostem wyjętym z fasoli. 
Na czystą patelnię wlewam łyżkę oliwy. Kroję liście botwinki odłożywszy wcześniej najładniejsze na surówkę. Jeśli mam inne liście dodaję je również, ja miałam kalarepę. Smażę a potem duszę do miękkości.
Wkładam fasolę do sosu. Usmażone liście podaję razem z fasolą dopiero na talerzu. 




Surówka z botwinki i surowych buraków


  • 2 buraczki
  • 6-8 liści botwinki
  • 1 ogórek surowy
  • 1 jabłko
  • 1 cebulka
  • 6 rzodkiewek
  • sok z cytryny
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz

Przepis jest wersją zmodyfikowaną.
Cebulę kroję w kostkę, a botwinkę w paseczki, resztę warzyw tarkuję. Wlewam sok z cytryny i oliwę, pieprzę i solę. Gotowe.

środa, 6 czerwca 2012

Zapiekanka z tego co pod ręką


Z obserwacji weganina obcującego z mięsożercami: oni sobie wmawiają, że ubojnie, to po prostu podział obowiązków, wiadomo: krawiec szyje ubrania, piekarz piecze chleb itd. jak to w tym wierszyku było. Przerażające jest takie zaślepienie i jednocześnie poszukiwanie usprawiedliwienia. Bo moim kardynalnym argumentem w takich dyskusjach jest: sam zabijasz, to możesz zjeść. Na szczęście nie trafiłam jeszcze na myśliwych.

Zapiekanka z czegokolwiek


Zapiekanka marzyła mi się od jakiegoś czasu, a w dodatku niedawno znalazłam przepis na warzywną zapiekankę z tofu pod beszamelem i ponieważ w lodówce czekał już od tygodnia kalafior, a seler zaczynał wyglądać nieświeżo, postanowiłam przerobić przepis na swoją modłę, czyli jak dla pułku wojska. Nie wiem czemu mam taką miarę w rękach, ale jak gotuję, to zawsze wychodzi za dużo.

Składniki:

Warzywa:
  • 1 kg ziemniaków
  • 1/2 bardzo dużej kalarepy z liśćmi
  • 1 pietruszka
  • 1 marchewka
  • 1 duża cebula
  • 1 kalafior
  • 250 g szparagów + 1 łyżeczka kurkumy + 3 łyżki kaszki kukurydzianej
  • sól i pieprz do smaku

Sos z tofu:
  • 4 ząbki czosnku
  • pęczek pietruszki
  • 180 g tofu
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 łyżki mąki z ciecierzycy
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • pieprz

Sos beszamelowy:
  • 3-4 łyżki oleju
  • 3 łyżki mąki
  • 2 szklanki wody
  • 1 szklanka mleka kokosowego
  • sól, pieprz i świeżo starta gałka muszkatołowa do smaku
Sos z tofu przygotowujemy blenderując na gładką masę wszystkie składniki.

Sos beszamelowy rozpoczynamy od rozgrzania oleju, na który sypiemy mąkę i energicznie mieszamy. Na chwilę zestawiamy garnek z palnika i stopniowo dolewając zimną wodę mieszamy tak, by nie powstały grudki. Dolewamy resztę wody, mleko i przyprawy i zagotowujemy cały czas mieszając.

Warzywa po kolei ścieramy na cieniuteńkie plasterki, najlepiej odpowiednią tarką.

Na spodzie naczynia żaroodpornego wysmarowanego oliwą kładę połowę masy z tofu. Kolejna warstwa to seler. Na nim rozsmarowuję masę ze zmiksowanych z odrobiną wody szparagów, zabarwionych kurkumą i zagęszczonych kaszką kukurydzianą - podgrzewamy te trzy składniki aż zgęstnieją.
Potem idzie pietruszka, pokrojone w paski liście kalarepy i kalarepa. Kolejna warstwa tofu i na nim ziemniaki wymieszane z cebulą. Następnie odrobina sosu beszamelowego, a na nim cienka warstwa marchewki. Sam koniec wieńczą różyczki kalafiora polane sosem beszamelowym.

 
Taką ilość oczywiście musiałam piec bardzo długo, przy temp. 195⁰ C były to ponad dwie godziny.
Do obiadu zrobiłam surówkę z kapusty, kalarepy, ogórka zielonego i kwaszonego, i cebuli. 
Wnioski: na tą ilość warzyw potrzeba dwa razy więcej sosów i osobiście zbyt szczędziłam soli, ale to dlatego, że mam sól kamienną i żadnego młynka do niej, więc wszystko muszę rozpuszczać w wodzie, a taka woda już nie jest poręczna przy soleniu warzyw, które nie mają pływać w wodzie.

Surówka, a po środku zapiekanka w przekroju.


czwartek, 31 maja 2012

Dwie tofucznice

Przez ponad miesiąc nie jadłam produktów białkowych, tzn wszystkich strączkowych i tofu, więc ostatnio miałam umysł ukierunkowany właśnie na nie. Znalazłam przepis na tofucznicę u Maddy i wczoraj zaraz po powrocie do domu zabrałam się za gotowanie.

Tofucznica z ziemniakami

Składniki:

  • 6 małych lub 2 duże ziemniaki
  • ok 270 g tofu naturalnego
  • 150 g świeżego szpinaku (nie miałam, więc wzięłam liście botwinki, buraczki jeszcze czekają w lodówce)
  • 1/2 świeżego pomidora
  • 125 ml mleka sojowego (nie miałam, więc wzięłam wodę)
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżka mąki z ciecierzycy ( może być z kukurydziana)
  • 1 mała posiekana cebulka
  • 3 łyżki oleju rzepakowego (oczywiście tłoczony na zimno)
  • sól (nie jodowaną i bez E, ciężko zdobyć, ale mam!)
  • pieprz kolorowy, świeżo mielony
  • czarna sól (opcja)
  • szczypior i natka do posypania (nie miałam szczypioru)
Ziemniaki pocięłam na milimetrowe plasterki z pomocą mojej nowej, śmiertelnie ostrej tarki (już się o tym osobiście przekonałam, na szczęście nie było tragicznie; następnie postąpiłam nie po wegańsku i skleiłam rankę błonką, która otacza jajko tuż przy skorupce, goi się fantastycznie).
Wrzucamy ziemniaki na rozgrzaną oliwę i lekko zasmażamy, potem przykrywamy patelnię pokrywką i dusimy aż będą miękkie. Ponieważ miałam jakoś mało miejsca na patelni, przełożyłam ziemniaki na talerz by podsmażyć tym razem dwie trzecie tofu pokrojonego w kostkę. 

W tym czasie zmieszałam blenderem pozostałe tofu, wodę, kurkumę, mąkę, cebulę i przyprawy.

Usmażone tofu przełożyłam do ziemniaków, a na patelnię wrzuciłam liście botwinki pokrojone w paseczki. Kiedy zmiękły, na patelnię powróciły ziemniaki i tofu oraz doszedł pokrojony pomidor. Wszystko zalałam żółciutka mieszanką i smażyłam do momentu, gdy cebula nie była wyczuwalna.
Podałam z surówką z sałaty lodowej, rzodkiewki i ogórka świeżego, polane sosem z oliwy, cytryny i przypraw wg uznania.

Pycha :D


Dziś na obiad była wariacja na temat tego przepisu.

Tofucznica z cukinią

  • 180 g tofu naturalnego
  • 1 cukinia, dość duża
  • 1 cebula, dość duża
  • 1 pomidor, spory
  • 1,5 łyżeczka kurkumy
  • 2 łyżki mąki z ciecierzycy ( może być z kukurydziana)
  • 3 łyżki oleju rzepakowego ( tłoczony na zimno)
  • sól
  • pieprz kolorowy, świeżo mielony
  • czarna sól (opcja)
  • koperek do posypania (choć chyba bardziej pasuje pietruszka)


Cukinię kroję na cieniutkie plasterki i smażę, aż będzie miękka. Potem dorzucam pokrojone pomidory, ale już nie smażę. Mieszam całe tofu z mąką, przyprawami i odrobiną wody i wylewam na warzywa. Gdy nie czuć surowej cebuli, można podawać. Ja tym razem zrobiłam surówkę z młodej kapusty, pomidorków cherry, rzodkiewki i natki pietruszki z sosem j.w.